+48 576 749 825 [email protected]

Poradnik początkującego strzelca

Poznaj podstawy strzelectwa, zasady bezpieczeństwa i dowiedz się na co zwrócić uwagę szukając swojej pierwszej wiatrówki.

Kliknij i zobacz

Kalkulator energii wiatrówki

Sprawdź jak ą energią dysponuje Twoja wiatrówka. Przelicz FPSy na m/s, jardy na metry etc.

Włącz!

Diana 240 Classic – mały może więcej

Diana 240 znana również pod nazwą Diana 240F Classic – ta nazwa w ciągu ostatnich kilku tygodni często pojawiała się na naszych krajowych forach i grupach strzeleckich, mimo że wcześniej jakoś za często nikt o niej nie wspominał. Skoro ludzie mówią – warto się jej przyjrzeć bliżej, popukać, postukać i przekonać się, co Diana 240 w sobie takiego ma.

diana 240f classic

Gwoli ścisłości to poniższa gadanina powstała z winy i pod wpływem jednego z kolegów (pozdrowienia dla Pawła S), który postanowił zanabyć drogą kupna ten karabinek i przekazać mi go do sprawdzenia, przetestowania i wyrażenia opinii w tzw. wersji pudełkowej, czyli prosto od producenta. Dlaczego tak? Dlaczego nie po poprawkach? Ano, dlatego że wiele osób nie korzysta z poprawek czy nawet (moim zdaniem niezbędnych) przeglądów zerowych i chodzi o sprawdzenie tego przede wszystkim czy można się cieszyć z wiatrówki Diana 240F prosto z pudełka. Zaczynamy, więc.

I niestety – muszę się przyznać, że ze względu na awarię karty pamięci w kamerze straciłem wszystkie zdjęcia karabinka, dlatego w artykule zostały użyte fotografie nie mojego autorstwa.

Diana – odrobina historii

Tę markę z całą pewnością rozpozna każdy długoletni strzelec, ale jakoś nie jest nadzwyczajnie znana wśród początkujących. Marka Diana jakoś tak znika i nie za bardzo istnieje w powszechnej świadomości zalewu tureckiej myśli technologicznej.

Diana (nazwa pochodzi od mitologicznej Diany (grecka Artemis – bogini polowań, łowów i przyrody) to niemiecka firma z tradycją sięgającą 1890 roku produkująca przede wszystkim wiatrówki. Jeszcze przed wojną firma zyskiwała na popularności i dynamicznie się rozwijała. Zawierucha wojny i perypetie powojenne sprawiły, że marka Diana zniknęła, choć od 1950 roku produkowała wiatrówki na nowo, ale już pod różnymi nazwami i markami zależnie od kraju, do którego wiatrówki wędrowały w Niemczech była to marka „Original” a np. w USA Beeman (do dziś funkcjonująca) czy Winchester. Od 1984 roku Diana wróciła do swojej pierwotnej nazwy po odzyskaniu znaku towarowego i produkuje do dziś. W firma została wykupiona przez niemieckiego producenta broni palnej firmę GSG (German Sport Guns GmbH).

Diana 240 – co w pudełku piszczy

diana240 przeglad zerowy

Wiatrówka przychodzi do nas w standardowym tekturowym pudełku, wszystko obrandowane marką Diana a w środku dość ściśle opakowana styropianem zapakowana w folię zgrabna mała wiatróweczka.

Diana 240 to klasycznie łamana wiatrówka sprężynowa w drewnianej osadzie. Posiada wbudowany automatyczny bezpiecznik a wszystko to uwalniane przy pomocy znanego już od wielu lat bardzo dobrego modułu spustowego T05.

Wiatrówka niewielkich rozmiarów, bo jedynie 103 cm długości całkowitej i wadze 2,6 kg, czyli rozmiary dość bliskie znanej wszystkim kruszynce, czyli Weihrauch HW30 (98,5 cm i 2,5 kg).

Ten model energetycznie ustawiony jest w tzw. limicie niemieckim i jej gabaryty – nawet po poprawkach ustawiają ją właśnie w okolicach energii generowanych przez HW30. Wiatrówka niewielka, zgrabna, lekka – a więc idealnie sprawdzi się dla osoby, która nie chce strzelać wyczynowo czy rozbijać butelek na 50 metrze.

Diana 240 – jak z celnością

Wiatrówka w zasadzie prosto z pudełka i pierwsze strzelanie w niezbyt dobrych warunkach oświetleniowych na 15 dały wynik mieszczący 10 śrucin w kapslu po piwie. Kopniak niewielki, naciąg bardzo lekki, bez większego rzężenia, czy skrzypienia – co często zdarza się w tanich wiatrówkach. Myślę, że łatwość jej obsługi czyni ją idealnym sprzętem dla osób, które nie idą w pogoni za “szmocą”, dla naszych żon, narzeczonych czy kochanek 😉 a także dla naszych dzieci – myślę, że nawet już od wieku 10 lat i w górę.

Diana 240 – zaskoczenie na dzień dobry

Żeby nie było tak kolorowo to ten konkretny egzemplarz miał w sobie kilka niespodzianek, które nie wiem czy was utwierdzą, ale mnie po raz kolejny utwierdzają, że wiatrówka pudełkowa wymaga przynajmniej dokładnego “przyjrzenia się”” jej przed strzelaniem, jeśli nawet ktoś zupełnie nie jest zainteresowany przeglądem zerowym. Ale już mówię, o co chodzi.

Sprawa numer jeden:

Wiatrówka, gdy tylko do mnie trafiła, wyciągnąłem z pudełka, sprawdziłem czy egzemplarz nie jest używany, macany, naruszony w podróży albo w jakikolwiek sposób wadliwy, nie oddając ani jednego strzału wiatrówka wróciła do pudełka i czekała na swoją kolej kilka ładnych dni. Po 1-2 dniach na podłodze znalazłem pierścień blokujący, ale uznałem, że w końcu trochę tych wiatrówek się robi i trochę tego się przewala, że pewnie gdzieś mi upadło – wrzuciłem do odpowiedniej szufladki o poszedłem robić swoje.

Nadszedł w końcu czas strzelania i szybko okazało się, że pierścień, który znalazłem jest pierścieniem blokującym trzpień odpowiadający za trzymanie dźwigni popychającej tłok podczas napinania sprężyny a więc dość ważny element. Rzecz w zasadzie nie do zauważenia przez osobę, która jest początkującym strzelcem bez zdjęcia osady. Osada jest wykonana tak, że raczej niemożliwym byłoby wypadnięcie tego trzpienia podczas np. naciągania sprężyny czy przenoszenia wiatrówki, ale jestem pewien, że z biegiem czasu ruchomy trzpień zacząłby sobie szukać miejsca w osadzie uszkadzając ją coraz bardziej od wewnątrz. Trzpień zblokowany – można zaczynać.

Sprawa numer dwa:

diana 240 szczerbinka

Pierwsze strzały generowały taką ilość diesla, że ni ja ni chrono nic nie było w stanie zobaczyć tyle dymu. Naprawdę muszę Wam powiedzieć, że oczywiście większość i nie tylko tanich wiatrówek diesluje a spore ilości smaru w komorze sprężania można znaleźć nawet w tak dobrych wiatrówkach jak te ze stajni Weihraucha, ale tu nawet ja byłem zaskoczony wielkością diesla. Po kilku strzałach uznałem, że wypalanie takiego diesla nie ma sensu, więc zapadła decyzja o rozbiórce. Jako że jak wspominałem miałem mówić o wiatrówce pudełkowej oraz jako że właściciel zdecydował, że ode mnie wiatrówka pójdzie do poprawek do Waldka zwanego Hoganem to jedyne, co zrobiłem to wyczyściłem sporty nadmiar smaru jedynie z uszczelki i komory sprężania – cała reszta, mimo że zauważyłem kilka drobnostek do poprawienia pozostała bez żadnych zmian i czyszczenia. Po tym szybkim zabiegu dym zniknął i możliwe w końcu było strzelanie, chronowanie i dalsze macanie sprzętu.

Diana 240 Classic i jej podsumowanie

Całość można podsumować tak jak w zasadzie wszystkie wiatrówki sprężynowe – bez przeglądu zerowego nie polecałbym strzelania, ale jak na pudełkową wiatrówkę jest bardzo dobrze. Solidnie wykonana, nieźle pracująca wiatrówka, która naprawdę z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że może stanowić alternatywę dla droższej wiatrówki Weihrauch HW30. Może nie jest to kruszynka killer, ale z całą pewnością godny przeciwnik.

PS

Diana 240F – Poprawki zwane tuningiem

Tu wiele do opowiadania nie ma, ale jak to zwykle – fabrykę nawet dobrą zawsze można poprawić. I z pewnością do takich tuningowych poprawek można zaliczyć krótszą wydajniejszą sprężynę (oryginalna sprężyna ma aż 7 cm napięcia wstępnego), warto również sprawdzić osadzenie trzpienia tłoka – nie zawsze jest równo osadzony. Z resztą – poniżesz kilka zdjęć od kolegi Hogana, do którego trafił karabinek po wizycie u mnie.

Kończąc – jeszcze raz dziękuję za propozycję zrecenzowania tej wiatrówki, z jaką wyszedł Paweł S. który wiatrówkę tę nabył. Mam nadzieję, że te kilka słów pomogą Wam w podjęciu świadomej i przemyślanej decyzji, gdy będziecie się zastanawiali nad tym, co kupić i ten model akurat znajdzie się w kręgu waszych zainteresowań.

Strona producenta: https://www.diana-airguns.de/ 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Pin It on Pinterest

Share This