Wiatrówka a samoobrona i ochrona osobista

utworzone przez

Ostatnimi czasy na kilku grupach traktujących o strzelectwie pneumatycznym można natknąć się na powtarzające się pytania: „Czy wiatrówka to dobre narzędzie do samoobrony? Wiatrówka a ochrona osobista?” Odpowiadam już na wstępie: NIE! Ale przejdźmy może do szczegółów.

Jeżeli ufasz mojej wiedzy to na tym powinieneś zakończyć czytanie.  Jeżeli natomiast nie ufasz mojej wiedzy lub chciałbyś się dowiedzieć czegoś więcej: zapraszam do lektury. Osoby głodne wiedzy zapraszam do lektury aktualnie obowiązującej ustawy o broni i amunicji, kodeksu karnego w zakresie prawa obrony koniecznej, stanu  wyższej konieczności, oraz rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych pod kątem przemieszczania broni i amunicji.

Jak zapoznacie się z powyższymi dokumentami możecie przejść do dalszej części artykułu. Nie mniej jednak fragmenty i odpowiednie przepisy będą tutaj cytowane z tekstów źródłowych.

Zaczynamy!

Wiele młodych osób chce dokonać zakupu przedmiotu przypominającego broń palną w postaci replik. Często zasilanych nabojem CO2 i kulkami stalowymi BB w kalibrze 4,46mm (rzadziej śrutem diabolo). Często są to zakamuflowane pytania, i naokoło ktoś próbuje wyciągnąć informacje o mocy, przebijalności, zdolności do rażenia celów na odległość. Od razu na grupach doświadczonym strzelcom zapala się lampka, – po co komu ogromna moc w urządzeniu, które zostało zaprojektowane do robienia dziurek w papierowych tarczach? W tarczy nie ma różnicy czy to jest 3 lub 5 czy 16 dżuli.

Otóż odpowiedź jest prosta – chcą tego używać do samoobrony. Nie wiem, po co komu do tego wiatrówka, ale wnioskuję po wieku i stopniu wiedzy, że są to przeważnie młodzi ludzie, bez żadnego przygotowania, którzy chcą po prostu odstraszyć potencjalnych napastników w postaci ludzi. (rycerzy ortalionu czy innych lokalnych koneserów cudzej własności tudzież zawadiaków, dla których danie komuś po mordzie jest sposobem na spędzenie popołudnia).

 

Ustawa o broni  i amunicji mówi:

Art. 8. W rozumieniu ustawy bronią pneumatyczną jest niebezpieczne dla

życia lub zdrowia urządzenie, które w wyniku działania sprężonego gazu jest

zdolne do wystrzelenia pocisku z lufy lub elementu ją zastępującego i przez to

zdolne do rażenia celu na odległość, a energia kinetyczna pocisku opuszczającego

lufę lub element ją zastępujący przekracza 17 J

Czyli jeżeli Ek pocisku nie przekracza 17J nie jest to urządzenie bronią w myśl ustawy...

ALE! Jest to w dalszym ciągu Niebezpieczne dla zdrowia i życia urządzenie! Czyli – wiatrówka jest traktowana dokładnie tak samo jak nóż, siekiera czy kij bejsbolowy. Co z tego wynika? Nie można jej sobie używać, nosić i korzystać bez żadnych ograniczeń! Wyobrażacie sobie, że wchodzicie do galerii handlowej z siekierą w jednej a bejsbolem w drugiej ręce? Niby prawo tego nie zabrania… ale… gwarantowane kłopoty.

Druga sprawa to fakt, że repliki wiatrówek w Polsce nie są zbudowane tak jak w niektórych państwach zachodu w sposób umożliwiający natychmiastowe odróżnienie jej od broni palnej (jaskrawa końcówka lufy w USA)

Niestety społeczeństwo w Polsce z bronią kojarzy tylko dwa typu ludzi posiadających broń palną:

– Umundurowanego funkcjonariusza z bronią palną w widocznym miejscu.

– Bandytę.

Tyle – dla większości społeczeństwa nienormalnym jest, że zwykły Jan Kowalski może mieć przy sobie broń i tak po prostu chodzić z nią po bułki do sklepu, – dlatego jeżeli ktoś u nas zauważy przedmiot przypominający broń natychmiast będzie poddenerwowany. Macie jak w banku, że albo ludzie będą was omijać szerokim łukiem albo w krótkim czasie dojdzie do konfrontacji ze stróżami prawa.

Dlaczego tak jest?

Otóż, dlatego że ludzie nie znają absolutnie przepisów prawa, nie mają pojęcia o broni palnej absolutnie żadnego. Ze względu na tryb edukacji przez ostatnie 25 lat – ze szkół usunięto zajęcia z Przysposobienia Obronnego gdzie obowiązkiem było nauczyć się strzelać, obsługiwać broń, rozróżniać, udzielać pierwszej pomocy etc. Drugi powód to to, że od iluś już lat nie ma zasadniczej służby wojskowej. Ludzie broń widzą tylko na filmach i w grach komputerowych (całe szczęście ten trend się zmienia – powoli, ale jednak).

Wróćmy do tematu samoobrony z użyciem wiatrówki (mowa będzie o pistoletach, bo karabinki z oczywistego względu nie wchodzą w grę).

Mamy pistolet – replikę – do złudzenia przypominający broń palną. Zasilany 12g kapsułą CO2 pod ciśnieniem 40bar strzelający kulkami stalowymi BB o kalibrze 4,46mm.

Trochę fizyki:

Zadajcie sobie pytanie: czy jesteście w stanie wyłączyć z walki przeciwnika – statystycznie dorosłego mężczyznę o wadze między 70 a 90kg… rzucając w niego jabłkiem? Śmieszne prawda?

I znowu fizyka:

Statystyczne typowe jabłko wazy od 100 do 200g – dla obliczeń przyjmiemy takie średnie jabłko o wadze 150 gramów. Typowy człowiek jest w stanie rzucić takim jabłkiem, na co najmniej 4-5 metrów z prędkością około 80-100km/h – dla obliczeń przyjmiemy 72km/h…. naprawdę ktoś musi rzucać jak baba… 200g i 72km/h to jest 20m/s…..

Energia kinetyczna takiego jabłka będzie wynosić około 30 dżuli… (przypominam, że wiatrówki bez pozwolenia mają ograniczenie do 17J, czyli prawie dwa razy mniej) Jak myślicie czy „dostanie” takim rzuconym jabłkiem boli?

Pewnie, że boli, pewnie nawet skończy się siniakiem. Ale czy to jest dobry sposób na powstrzymanie wkur…ego na nas dresa? Raczej nie. Typowa replika broni palnej w postaci wiatrówki.. wystrzeliwuje kulki stalowe o masie 0,22g… czyli 5 takich kulek to 1 gram… 500 kulek to ponad 100 gramów… można przyjąć, że 600 kulek to waga jabłka…

Kulki są wystrzeliwane za pomocą uwalniania sprężonego dwutlenku węgla – prędkość wylotowa takiej kulki w replikach, na CO2 typowych z blowback – nie przekracza 120m/s… Co to oznacza? Że energia kinetyczna takiej kulki wynosi nie więcej niż 3J… 10 razy mniej niż jabłko.

Jeżeli to was jeszcze nie przekonało pójdziemy dalej czyli do konsekwencji prawnych.

Otóż w Polskim prawie jest definicja niebezpiecznego narzędzia a w przypadku obrony koniecznej można użyć do obrony absolutnie wszystkiego, co mamy pod ręką: garnka, patelni, nogi od stołu, widelca, siekiery, kija a nawet broni palnej. Definicja zasad obrony koniecznej jasno mówi:

Art. 25 § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności, gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu

Bardzo ważny zapis, aby była mowa o obronie koniecznej to działanie napastnika musi być :

BEZPOŚREDNIE ! – Czyli nie może to być sytuacja, w której przechodzimy koło grupki dresów, którzy coś tam sobie mamroczą i ze strachu wyciągamy broń i strzelamy jednemu z nich w kolano. Zamach, (czyli działanie, o którym mowa – musi być skierowany bezpośrednio w: „jakiekolwiek dobro chronione prawem”), czyli jeżeli taki dres leci do nas z pięściami krzycząc, że nas „zapie…li” to jest to bezpośredni bezprawny zamach i działania podjęte przez nas wyczerpują znamiona obrony koniecznej.

Druga ważna rzecz to to, aby nie przekroczyć granic obrony koniecznej.

To znaczy… Bezsprzecznie jabłka rosnące w naszym sadzie są „dobrem chronionym prawem”, bo to nasza własność.

Bezsprzecznie kradzież jabłek jest „bezpośrednim bezprawnym zamachem” Czy to oznacza, że możemy strzelać do dziecka sąsiada, które zwinęło nam parę jabłek z drzewa? Oczywiście, że nie. Zastosowane środki muszą być współmierne do okoliczności.

Zainteresowanych zapraszam do fajnie opisanego tematu na wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_konieczna

Do sedna.

W typowej sytuacji, w której jakiś średnio rozgarnięty dżentelmen w szeleszczącym ortalionie leci do nas z łapami (tudzież innymi atrybutami) mamy prawo użyć wszelkich dostępnych środków, aby zamach ten odeprzeć. W tym wiatrówki, którą mamy przy sobie. I nikt nam nic za to nie zrobi, nawet, jeżeli trafiliśmy gościa w oko i stracił wzrok.Ale…

Czy ktoś brał kiedyś udział w szkoleniach taktycznych dotyczących szybkiego dobywania i używania broni palnej tak żeby unieszkodliwić napastnika i nie zrobić przy tym krzywdy nikomu innemu ? Ba! Tak żeby nawet nie stworzyć zagrożenia dla nikogo innego !

Jak wygląda takie szkolenie ? Zobaczcie jak ja kaleczyłem przy pierwszych próbach:

Replika użyta w tym ćwiczeniu to Cybergun Sig Sauper P226 Xfive. Była ona zabezpieczona, ale już z „pociskiem w komorze”. Oraz w kaburze OWB, (czyli zewnętrznej).

To się dzieje, kiedy musimy przeładować i odbezpieczyć naszą „broń” a nie do końca potrafimy:

Co było przyczyną? Koszulka zawinęła mi się między kaburę a przycisk zwalniania magazynka podczas wkładania do niej pistoletu. Przy wyjęciu magazynek wypadł – o ile tutaj była kupa śmiechu… O tyle w prawdziwej sytuacji też by była kupa… ale w majtkach ze strachu.

Ja ćwiczę już ponad dwa lata i dalej nie uważam abym był na tyle przygotowany żeby nosić przy sobie jakąkolwiek broń palną, pomimo że takową posiadam. Poprostu wymaga to wiele setek godzin treningu i tysiące sztuk wystrzelonej amunicji.

Typowy trening wygląda tak: (swoją drogą polecam szczerze gości z firmy ArmTac 🙂

A więc jesteśmy już wyszkoleni, przygotowani zjedliśmy zęby , pocięliśmy sobie ręce, koszulka nam się nie plącze, kurtka nie stanowi przeszkody, kaburę mamy wewnętrzną i jesteśmy mistrzami w CQB i FastDraw….>

Wyciągamy w stosunku do napastnika naszą wiatrówkę… strzelamy i… Nic się nie dzieje… kulki odbijają się od ubrania jak od ściany… napastnik jest tylko jeszcze bardziej zdenerwowany … bo nie trafiliśmy go w oko tylko w głowę albo w korpus. Z 4-5 metrów mamy jakieś 1,5-2 sekundy na zmówienie pacierza. Rzucenie repliką w kierunku napastnika albo okładanie go nią po głowie miałoby dużo większy sens niż strzelanie.

„Ale przecież jakby zobaczył broń to by się „zesrał” ze strachu i by przestał atakować”

Kolejna lekcja:

Broń wyciągamy tylko w jednym celu: ŻEBY JEJ UŻYĆ! Jeżeli nie jesteście w stanie wyciągnąć noszonej broni, przeładować, odbezpieczyć wycelować w kierunku żywego człowieka i BEZ ZAWAHANIA strzelić:

NIE MYŚLCIE NAWET O NOSZENIU BRONI !

Otóż na ludziach broń nie robi najmniejszego wrażenia dopóki nie działa. Tzn. widok wyciągniętej broni przez „Jana Kowalskiego” nie robi wrażenia ani na Sebie ani na Matim ani na innej Karynie… a dlaczego? Bo prawdopodobnie pierwszy raz w życiu widzą broń lub przedmiot przypominający broń…

Sytuacja autentyczna:

Koleś kradnie mój samochód na osiedlu około godziny 3 nad ranem:

Cisza jak makiem zasiał – widzę jak chce odjechać. Wyciągam broń z szafy, ładuję, krzyczę STÓJ, BO STRZELAM i od razu oddaję 3 strzały w powietrze, huk jak w sylwestra, z pistoletu się kopci a łuski dzwonią po chodniku. Ludzie powychodzili do okien… Co zrobił złodziej? Wbił wsteczny, przejechał przez trawnik, ściął znak i odjechał… po 45 minutach pościgu wylądował w rowie próbując uciekać przed policją.

Jedyne, co w takim przypadku można i należy zrobić to postępować z zimną krwią, bez emocji i ZGODNIE Z PROCEDURAMI !

Wyciągasz broń, ładujesz, strzelasz w powietrze ze dwa trzy razy z najdzikszym okrzykiem „STÓJ, BO STRZELAM, NA GLEBĘ K..WA!” i powtarzasz to dopóki gość nie położy się grzecznie na chodniku…

Skoro już wiemy, że wiatrówka się absolutnie i kategorycznie nie nadaje do samoobrony ze względu na to, że nie ma odpowiedniej energii kinetycznej, sprawności, niezawodności. Bo nawet broń palna nie stanowi 100% pewności. Zobaczcie jak to wygląda w praktyce – kulka bb wystrzelona z prędkością około 100m/s w gołe ciało z bardzo bliskiej odległości: ABSOLUTNIE NIE NAŚLADUJCIE TYCH KRETYNÓW !

A tutaj dobre porównanie bb vs amunicja do broni palnej:

Jako podsumowanie powiem tylko, czym ryzykujecie wyciągając przedmiot przypominający broń palną i kierujecie ją w kierunku człowieka.

W Polsce według statystyk jest ponad 200 tysięcy posiadaczy pozwolenia na broń palną do różnych celów. Spora część z tych ludzi nosi broń przy sobie, na co dzień. Mowa o cywilnych posiadaczach. Do tego dochodzą nieumundurowani funkcjonariusze służb np. ochrony, policji, straży granicznej, straży ochrony kolei etc… Żadne statystyki natomiast nie uwzględniają posiadaczy broni czarnoprochowej wyprodukowanej przed 1885 rokiem, na która nie trzeba mieć żadnego zezwolenia a jej noszenie, (czyli każdy sposób przemieszczania załadowanej broni), których tylko według szacunków jest około 500tysięcy… Daje to cirka 1 miliona sztuk broni.. zakładając, że obywateli dorosłych jest w Polsce jest około 20 milionów.. to jest szansa 1 do 20tu… że ktoś w okolicy ma przy sobie broń palną.

Wiecie jak zareaguje taki człowiek widząc innego, który mierzy z przedmiotu przypominającego broń do kogoś? W Mniej niż sekundę obaj wylądujecie na glebie z wycelowanym w siebie pistoletem… tym razem prawdziwym. Jeden głupi ruch… i zwiększa wam się zawartość ołowiu w organizmie…

Niewesoła perspektywa prawda?

Zastanówcie się sto razy zanim podejmiecie głupią decyzję… i odpowiedzcie sobie na pytanie czy wiatrówka do samoobrony ma jakikolwiek sens.

Pozdrawiam.

 

1 komentarz

  1. AW

    Chciałbym jeszcze dodać, że duża część posiadaczy prawdziwej broni palnej ma mętne wyobrażenie jak może wyglądać hipotetyczna sytuacja, kiedy mogą być zmuszeni do jej użycia. Weźmy na przykład BARDZO PRAWDOPODOBNE starcie z nożownikiem. Takie starcie nie wygląda jak na filmach, finezyjny taniec, obchodzenie przeciwnika szukając luk w obronie. Bzdura. Kiedy nożownik atakuje jest to błyskawiczne, cholernie brutalne i chaotyczne. zasypuje gradem ciosów praktycznie w zwarciu uderzając gdzie popadnie. Zasadniczo już pierwsza rana ogranicza zdolności do obrony z powodu szoku. Później jest tylko gorzej.
    A teraz wyobraźmy sobie lokalnego, osiedlowego bandytkę. Pic mu się chce, kasy nie ma, ma za to niewielki nóż. Z jego pomocą prosi cię o pomoc finansową. Nie ma zamiaru cię skrzywdzić, tylko nastraszyć. A ty zaczynasz wyciągać klamkę. Nie masz wprawy, doświadczenia, zero pamięci mięśniowej, obycia a zamiast zimnej krwi masz adrenalinę. I wiatrówkę. I bandytka zamiast napić się na twój koszt wina robi z ciebie sitko, bo nawet jeżeli zdążysz wyciągnąć, strzelić i trafić nie powstrzymasz bandyty gnanego strachem o swoje życie. Za dyszkę czy dwie.
    Nawet bardzo doświadczeni i obyci z bronią ludzie obawiają się konfrontacji z nożownikiem. Jeżeli masz broń ostrą ratuje cię utrzymanie dystansu. Jeżeli dasz radę utrzymać dystans wiatrówką NIC mu nie zrobisz. Zginiesz.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Masz pytanie? Potrzebujesz pomocy?

Wiatrówka QB57 – czy warto kupić?

...

VI Radomski Piknik strzelecki 2017

...

Konsekwencje braku przeglądu w wiatrówce

...

Przeczytaj również

Pin It on Pinterest

Share This