+48 576 749 825 info@zwiatremwlufie.pl

Babcia Slavia 631 wskrzeszona

utworzone przez

Starsi z pewnością znają markę Slavia i model Slavia 631, młodsi, którzy pytają o to, co kupić starszych – również, ponieważ przez niektórych nadal jest polecana, jako najlepsza. A ci, którzy nic o marce i modelu Slavia 631 nigdy nie słyszeli – dziś to się zmieni. Bo oto kilka słów o tejże staruszce.

To, co przeczytacie za chwilę nie jest ani żadną instrukcją, ani zachętą do kupna ani też przestrogą – po prostu ostatnio w zasadzie w tym samym czasie trafiło do mnie dwie wiatrówki dość już wiekowe, (choć jedna zdecydowanie bardziej wiekowa niż druga), z czego sensowną okazała się reanimacja tylko jednej z nich.

Slavia 631 vs Sharp Innova, czym są?

slavia 631

No właśnie czy warto. Slavia 631 która do mnie trafiła to sprzęt sporo starszy niż prawdopodobnie większość osób, która to czyta, wiatrówka czeska a wcześniej jeszcze czechosłowacka, wykonywana do dziś – choć od roku pod inną nazwą i marką Perun. Wiatrówka klasycznie łamana, sprężynowa o dość prostej budowie – wiatrówka znana, uznana i jak już wspomniałem powyżej mająca stałe miejsce w sercach bardzo wielu osób starszych.

sharp innova

Sharp Innova jest zaś dużo młodszą konstrukcją – choć nieprodukowaną już od kilku lat. Model, który do mnie trafił to model w osadzie polimerowej. Wiatrówka z systemem PCA (o napędach wiatrówek więcej przeczytacie tu: Co napędza nasze wiatrówki? ) i dość sporą energią kinetyczną przy maksymalnym napompowaniu.

Slavia 631 vs Skarp Innova studium przypadku

sharp innova uszczelki

Sharp Innova trafił do mnie, jako wiatrówka, w której po prostu zwyczajnie jedna z uszczelek nie trzyma sprawa, więc właścicielowi wydawała się prostą tanią formalnością. Weź pan rozbierz, zmień uszczelkę i po sprawie.

slavia 631 czesci

Slavia 631 trafiła do mnie w bardzo opłakanym stanie. Lufa i elementy metalowe mocno skorodowane, w niektórych miejscach naprawdę spore wżery i wszechobecna ruda. Drewno osady również widziało z pewnością lepsze dni – brudne, porysowane, poplamione i zaniedbane. Dodatkowo brak kabłąka spustu, śrub mocujących osadę, brak większości mechanizmu spustowego poza jednym elementem – mówiąc krótko i wprost wiatrówka trafiła do mnie w kilku częściach w reklamówce, osobno żelazo, osobno opał.

Jak myślicie – tak na pierwszy rzut oka – którą z nich było bardziej sensownie naprawić? Która z nich wymagała mniejszej ilości pracy? I na naprawę, której właściciel się zdecydował (dodam tylko, że mówimy tu o dwóch właścicielach dwóch wiatrówek) na naprawę swojego zabytku?

Dodam tylko jeszcze, że rozbiórka Slavii 631 oczywiście ujawniła sporo rdzy na tłoku, w cylindrze i oczywiście tradycyjnie zmęczoną sprężyną i uszczelką wyglądającą jakby ktoś kazał jej pracować w cylindrze z papieru ściernego.

Sharp Innova – skaza na ideale

Rozbiórka i dogłębna analiza Sharpa okazała się zbędna, w zasadzie tylko zdjęcie osady ujawniło jedną dość typową dolegliwość tego dzieła techniki – cały blok (wykonany z średniej, jakości plastiku) był popękany dokumentnie (widać tez było znamiona prób sklejania tej rozsypanki jakimś klejem). Wszystko ledwie trzymało się w kupie. Wymiana tej czy innej uszczelki za dużo by nie dała, bo i tak zbyt wielu strzałów ta nadszarpnięta zębem czasu konstrukcja by nie wytrzymała. Oczywiście dorobienie takiego bloku z normalnego materiału jest możliwe i wiatrówka by działała – biorąc jednak pod uwagę małą popularność tego modelu, wygląd zewnętrzny oraz koszty naprawy (zakładając, że właściciel był przygotowany na wymianę jednej uszczelki wstępnie 😉 ) wiatrówka niestety nie odzyskała swojej świętości i metal poszedł na złom a plastikowy opał do kosza na odpady plastikowe (pamiętajcie – palenie w piecu plastikiem jest zakazane 😉 )

Slavia 631 – staruszka po przejściach

Mimo tak wielkich niedostatków tego egzemplarza, mimo braku części, mimo korozji – jednak sentyment wygrał i zapadła decyzja o doprowadzeniu do stanu używalności staruszki. Powody – ciągła popularność tych modeli, solidność wykonania (lufy chociażby nie do zdarcia) i jak już wspomniałem sentyment.

W wiatrówce oczywiście uzupełnione zostały wszystkie części, które w niej nie były obecne, narządy wewnętrzne zostały wymienione – wiatrówka otrzymała nową sprężynę, spasowaną prowadnicę wraz z korkiem, nową uszczelkę tłoka, nową uszczelkę portu ładowania. Tłok i cały środek oczywiście został oczyszczony z rdzy i odpowiednio zakonserwowany w celu zapobieżenia się jej pojawianiu w przyszłości, przy okazji zostały usunięte luzy lewo prawo oraz góra dół na kostce lufy. Właściciel nie zażyczył sobie kładzenia nowej oksydy czy odnawiania drewna, więc “żelazo zostało jedynie oczyszczone z rdzy, usunięto większe ogniska tak, aby nie uszkodzić oksydy, całość została zabezpieczona przed dalszym rozprzestrzenianiem się korozji, drewno zostało również lekko zregenerowane, część wgniotek udało się usunąć i mówiąc ogólnie – udało się odzyskać część oryginalnego blasku wiatrówki.

Czy się to opłacało? Niech wynik ze strzelania testowego odpowie sam za siebie  (postawa siedząca niepodparta, otwarte przyrządy celownicze)

slavia 631 wynik

Czy było warto?

Pewnie się zastanawiacie, po co to napisałem – po prostu nie ma sprawy – jeden właściciel zdecydował tak a inny inaczej i tyle. I częściowo oczywiście będziecie mieli rację, ale napisałem tę “przypowieść o dwóch wiatrówkach”, aby pokazać, że:

  • pozory mylą i czasem wymiana jednej części w jednym sprzęcie to więcej niż wymiana większości bebechów w innym
  • wiatrówka wiatrówce nie równa szczególnie w perspektywie czasu
  • oczywiście ważne jest działanie nowego sprzętu, ale jakość danej produkcji dostrzega się dopiero po upływie odpowiedniego czasu. Jedne konstrukcje wytrzymują starcie z upływającym czasem inne nie
  • materiały, z których wykonana jest wiatrówka są bardzo ważne i stal oraz drewno prawie zawsze zwycięży w starciu z tanim plastikiem i cienką blachą
  • pewne konstrukcje nie wychodzą z mody prawie nigdy za to niektóre przestają być modne zanim jeszcze trafią na rynek (patrz Logun Eagle, o którym również niedawno pisałem 😉 )

Na dziś to koniec mojego bajania, właściciel reanimowanej staruszki Slavii zadowolony z efektów pracy – z resztą jak i ja, a wy mam nadzieję przypomnicie sobie o staruszkach wiatrówkach marek Slavia, CZ, Łucznik, FWB etc. stojących na strychach, w komórkach i szafach po waszych wujkach i dziadkach i zastanowicie się czy czasem nie warto dać im drugiej szansy.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Pin It on Pinterest

Share This