Zaznacz stronę

Chrono Combro MK4 – minirecenzja

utworzone przez

Od niedawna jestem posiadaczem małego, kompaktowego chronografu Chrono Combro MK4. Zakupiłem je na rynku wtórnym za coś około 160/180 złotych. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się ono plastikową tandetą, to na późniejszym etapie okazuje się, że ta tandeta działa bardzo dobrze i w sumie jest wygodna w użytkowaniu.

Chrono wygląda niepozornie, konstrukcja oparta na kawałku elektroniki opakowanej w kompaktowe pudełko, składające się z dwóch elementów – części z elektroniką i bramkami pomiarowymi oraz rynienki, na której układa się lufę wiatrówki. Element rynienki jest mocowany zaciskowo na prowadniczce pierwszej części, na której są bramki pomiarowe, dzięki temu możliwe jest osiowanie lufy względem bramek, aby przypadkiem nie postrzelić elementów pomiarowych.

Rynienka posiada dwie wypustki, na które można naciągnąć gumki recepturki/trytytki, aby zamocować chrono na lufie, a tym samym uniknąć dość niebezpiecznego trzymania ręki w pobliżu wylotu lufy.

Bramki chronografu są zamknięte, dzięki czemu chronograf nie jest wrażliwy na czynniki zewnętrzne, takie jak duże nasłonecznienie. Natomiast mocowanie na lufie sprawia, że chronograf zawsze przystawiany jest w tym samym miejscu, w tej samej odległości od lufy, co w teorii powinno sprzyjać dokładności pomiaru.

Dzięki takiemu rozwiązaniu (mocowanie na lufie) można np. zwyczajnie strzelać z założonym chronografem i mieć prędkość początkową cały czas pod kontrolą.

Chronograf zasilany jest 4 bateriami guzikowymi, a ich żywotność jest naprawdę duża. Niestety, chrono nie posiada podświetlenia a poza tym przy bardzo słabym oświetleniu, np. w mroku, nie wykrywa strzałów.

Chronograf ma możliwość przestawienia jednostek pomiaru pomiędzy GB a EU (metryczne), ustawienie wagi śrutu, ustanowienie limitu energetycznego, dzięki czemu chrono wyświetla po strzale „FAC” lub „Legal”. Chrono wskazuje prędkość wylotową oraz Energię Kinetyczną.

Dokładność pomiaru? Nie wiem jak inne egzemplarze, ale mój zaniża pomiar o ~3m/s, ale powtarzalnie. Skonfrontowałem pomiar z 3 chronografami Radecka i 1 chrony. Chrono Combro MK4 względem 3 pozostałych zaniża pomiar o 2-3 m/s. Jest w opcjach możliwość korekcji pomiaru, ale w zakresie max 1%, czyli udało mi się podciągnąć w górę o około 1,5 m/s, przez co różnicę skorygowałem do poziomu poniżej 2m/s. W chwili obecnej wg chrono Radecka mój Walther strzela 240 m/s, a wg Combro 238,5 m/s.

Jedną z wad Chrono Combro MK4 jest fakt, że po każdym strzale trzeba wcisnąć przycisk RESET, bo inaczej chrono nie zmierzy kolejnego strzału. Można to zmienić poprzez zdjęcie obudowy i zlutowanie ze sobą dwóch skrajnych pinów gniazda 3-pinowego.

Dzięki temu chrono wyświetla wynik do momentu kolejnego strzału bez konieczności resetowania.

Jak wspominałem wcześniej, chrono posiada 3 piny. Dzięki nim można podpiąć kabel USB i połączyć chrono z komputerem, albo z telefonem na systemie Android. Dzięki aplikacji Chronosoft i kablowi wyniki rejestrowane są przez telefon.

Niestety aplikacja jest toporna i w sumie bezużyteczna, bo nie można generować z niej wykresów, a eksportacja wyników do Excela powoduje wytworzenie mało czytelnego raportu, zawierającego ileśtam wyników wstecz (chyba 1000), bez możliwości określenia zakresu. Aby ten plik był użyteczny wymaga okrzesania, a na to szkoda czasu.

Druga problematyczna kwestia – mimo kabla i telefonu, co strzał trzeba resetować wynik przyciskiem na chrono Combro MK4, a to już poważnie podaje w wątpliwość sens okablowania i słabej aplikacji. Niestety, zrobienie zworki resetującej sprawia z kolei, że aplikacja przestaje widzieć kabel i chronograf. Czyli mamy wybór – albo samo chrono samoresetujące, albo chrono z telefonem i ręczne resetowanie. BEZSENS.

Reasumując:

+ w cenie 150-180 zł z drugiej ręki jak najbardziej godne polecenia

+ pomiary wydają się być dokładne i powtarzalne, choć w moim przypadku zaniżone

+ rozwiązanie z zakładaniem na lufę przy pomocy gumek bardzo na plus

+ kompaktowy rozmiar umożliwiający zabranie ze sobą chronografu wszędzie

+ możliwość wprowadzenia parametrów, np. waga śrutu, czy limit EK

+ regulowalna rynienka prowadząca na lufę z haczykami do gumek

– obudowa lekko tandetna, ale spełnia swoją funkcję

– brak podświetlenia

– niedopracowana droga komunikacji z urządzeniami zewnętrznymi

– nie ma samoresetowania w standardzie

– zbyt mała możliwość korekcji pomiarów (tylko +/- 1%)

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Masz pytanie? Potrzebujesz pomocy?

Zmęczenie sprężyny i spadek energii wiatrówki

...

Co napędza nasze wiatrówki

...

Warsztatowy stojak na wiatrówkę – zrób to sam (DIY)

...

Pin It on Pinterest

Share This